Dubacka

Mieszkała w sąsiedztwie, w osiedlu przy lesie,

( Opowiadam prawdę - niech ją echo niesie ),

Prosta kobiecina, z zawodu sprzątaczka,

Nie pamiętam imion -

Nazwisko - Dubacka.

 

Hodowała wronę i psa rudawego,

On wszystko rozumiał - gadała do niego.

 

Poszła raz na Dworzec Centralny w Warszawie,

Zobaczyła dziewczę, co płacze na ławie.

Wierząca rodzina nie chciała swej córki,

Bo zamiast mamusi przynosić laurki,

W ciążę zaszła bez męża.

Oj - jak takie dziecię może się pojawić

W zakłamanym świecie?

Więc dziewczyna płacze,

Bo przyszła tu zrobić porządek z przeszłością

- po prostu się zabić.

 

Zabrała Dubacka dziewuchę do domu

Czekała na dziecko, nie mówiąc nikomu.

Przyszywana wnuczka wyrosła na mądrą,

W tym bezdusznym świecie,

Gdzie matkę bezbronną

Przyjęła do domu ta prosta SPRZĄTACZKA.

Sama nic nie miała,

A z drugą osobą,

Umiała podzielić się po prostu SOBĄ.

Nie zawsze tytuły, ordery i stołki

Świadczą o człowieka wartości wspaniałej

Z tej historii z życia wywnioskować można

Że oceniać ludzi - można,

Lecz z ostrożna.

 

Obraz << Życie >> , który jest ilustracją do tego wiersza dedykuję Pani Dubackiej.

 

powrót