Biogram - Dni Kultury Bielańskiej 2026
Ryszarda Łucja Jagielska
Jestem bielańską malarką - malującym architektem - urodziłam się w Zakopanem ale od dekad mieszkam na Bielanach w Warszawie.
Malowałam i rysowałam właściwie od zawsze. Już w przedszkolu kochałam zabawy kredkami i farbami. Mieszkałam u mojej ukochanej Babci Marii, miałam swój pokoik i wolno mi było w nim robić wszystko w granicach rozsądku. To był mój pokoik i od zawsze decydowałam o kolorze ścian oraz wzorach na ścianach. Wybierałam kolory żółte, jasne, świetliste, a na nich zielone kropkowane wzorki nakładane wałkiem. Przez całe dzieciństwo malowałam na tekturkach, w zeszytach, ale także na karniszach, żyrandolach, wzory wokół lustra na mojej szafie, zamalowałam wszystkie szyby w mojej biblioteczce, robiłam kolorowe świeczniki z przedmiotów szklanych.…. Jednak, gdy namalowałam witraże w oknach mojego pokoju, to myślałam, że dostanę "burę". Gdy Babcia wróciła z pracy i zobaczyła efekt mojej twórczości dziecięcej, powiedziała : "Kochanie - gdy zamalujesz okna w moim pokoju, to zostaw mi małą dziurkę, abym mogła popatrzeć na świat." Taka była moja Babcia i dzięki Niej rozwijałam skrzydła. Liceum Ogólnokształcące im. O. Balzera z dużymi tradycjami artystycznymi dawało wszechstronne możliwości rozwoju. A to dzięki naszym nauczycielom - w tym przede wszystkim dzięki Profesorowi Czesławowi Jałowieckiemu, znanemu zakopiańskiemu rzeźbiarzowi, który był moim wychowawcą w L.O. i jednocześnie dyrektorem Domu Kultury JUTRZENKA w zakopiańskim parku. Zachęcał młodzież do rozwoju artystycznego. Chodziłam do JUTRZENKI z wielką przyjemnością i tworzyłam pod kierunkiem Profesora Czesława Jałowieckiego. Brałam udział w konkursach plastycznych i czasami zdobywałam wyróżnienia. Marzyłam o studiach na Akademii Sztuk Pięknych, ale moja Rodzina namówiła mnie do skończenia studiów, które dadzą mi pewny zawód. W tamtych czasach nie było zbyt dużo pracy dla artystów. Wybrałam architekturę. Przed egzaminem na studia, rysunku architektonicznego uczyłam się pod kierunkiem znanego zakopiańskiego architekta Zenona Remiego. Zdałam za pierwszym razem. Podczas studiów rysunku i malarstwa uczyli mnie Profesorowie: Adam Sufliński, Ludomir Słupeczański, Henryk Dąbrowski, Jan Szymański - dla nas Jan III Faza. To On uczył nas perspektywy - np. rysowaliśmy portale w 3 fazach
- 1 faza - znalezienie właściwego ciekawego ujęcia portalu,
- 2 faza - wykonanie rysunku konstrukcyjnego,
- 3 faza - wykonanie rysunku konstrukcyjnego ze światłocieniem i efektami artystycznymi.
Oddawaliśmy pod koniec roku wszystkie trzy rysunki w ozdobnej artystycznej teczce, zrobionej przez nas w dowolnej technice. Profesorowie prosili tylko by nie stosować materiałów spożywczych, aby ich myszy nie zjadły. I wtedy właśnie, gdy robiliśmy okładki do teczek - nasza koleżanka, którą nazywaliśmy Żabą przyniosła na wydział technikę, w której się zakochałam i nazwałam ją "Techniką Żaby". W rodzinie miała grafika, który odbijał swoje dzieła za pomocą nie farby drukarskiej, ale gumy arabskiej z tuszem. Byłam oszołomiona - zakochałam się w tej technice i po ukończeniu studiów malowałam nią obrazy niewielkich rozmiarów. Myślałam, że jest to technika znana w malarstwie, ale po latach okazało się, że jednak nie. Jest trudniejsza i trwalsza od akwareli. Sprzedawałam moje obrazy za bezcen - były to moje pierwsze groty. Kilka obrazów namalowanych tą techniką zostało u mnie do dziś i nigdy ich nie sprzedam. Pracowałam w zawodzie architekta, ale zawsze czułam, że chodzę "w cudzych butach", bo kochałam malarstwo. Praca zawodowa, prowadzenie domu, wychowywanie dzieci ograniczały mi czas, który mogłam poświęcić na sztukę. Gdy córki były małe, to siadałyśmy razem przy stole i malowałyśmy wspólnymi farbami. Starsza córka obecnie jest grafikiem, studiowała na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, choć mój mąż wymarzył sobie dla Niej zawód naukowca w dziedzinie fizyki, aby poszła w Jego ślady. Młodsza córka jest architektem życia - to nowy ciekawy zawód.
W tym czasie zaprzyjaźniłam się z farbą akrylową, a kiedy córki opuściły dom, mogłam malować w dużych formatach. Wtedy właśnie poznałam Iwonkę Piszczelską i Joasię Adamek, które namówiły mnie do zapisania się do Bielańskiego Ośrodka Kultury. Należałyśmy do pracowni Renaty Szymanowskiej i tu miałyśmy nasze wspólne wystawy - były to cudne lata. W 2014 roku stworzyłyśmy Grupę Trzy Barwy, którą rozpoczęła seria naszych wystaw indywidualnych w Bielańskim Ośrodku Kultury, ale także seria naszych plenerów i marzeń o wzięciu udziału w wystawie w Paryżu. Stworzyłyśmy wspólny katalog i książeczkę z wierszami "Brama do Bajki". Wiersze były moje, a ilustracjami były nasze obrazy i rysunki naszych dzieci. Dwa lata temu dołączyła do nas Basia Golimowska i wniosła dużo pozytywnej energii.
Bardzo szybko zaczęłyśmy realizować nasze marzenia. Zapisałyśmy się do Warszawskiego Stowarzyszenia Plastyków, nasza twórczość została oceniona bardzo pozytywnie przez grono komisji rekrytującej Związku Polskich Artystów Malarzy i Grafików i przyjęto nas do ZPAMiG, przyjęto nas także do Koła Plener Stowarzyszenia Architektów Polskich SARP, dzięki czemu bierzemy udział w wystawach w Sali Uroczystości Ratusza 5 Dzielnicy Paryża. Wystawiałyśmy także obrazy w Wenecji, Stuttgarcie, Materze i wielu innych prestiżowych miejscach - także w Polsce. Brałam udział w wystawach przedaukcyjnych w Galerii Pragaleria i DESA UNICUM oraz sprzedałam na aukcjach kilka obrazów. Już jako bardzo dorosła osoba studiowałam malarstwo i rysunek na Akademii Otwartej ASP w Warszawie, w pracowni Profesora Aleksandra Myjaka i Profesora Arkadiusza Ruchomskiego.
Mieszkamy wszystkie cztery na Bielanach i tu wystawiamy w Ratuszu Bielańskim, Galerii Krużganek, Bibliotece Publicznej imienia Stanisława Staszica i Bielańskim Ośrodku Kultury.
Mamy też za sobą pierwsze wywiady w Radio.
Ktoś nazwał mnie GROTOŁAZEM, bo w mojej twórczości przewija się motyw szukania światła w jaskiniach. W latach 2013-2022 malowałam obrazy akrylowe, często mocno fakturowane i często z motywami grot. Obecnie od 2022 roku moje malarstwo "wyszło z jaskiń w krajobraz". Maluję obrazy delikatne, pełne radości, światła, delikatną wielowarstwową kropką - jak fajerwerkami iskier. To malarstwo nazywam " Malarstwem Wibracji Kwantowych".
Motto mojego malarstwa:
"Życie jest jak szukanie światła w jaskiniach i grotach - rozwiązań czystych, uczciwych i nadziei."
Kosztowałam różnych technik - malarstwa, rysunku, ceramiki, fotografii. Zajmowałam się batikiem. Obecnie interesuje mnie malarstwo i poezja.
więcej informacji można znaleźć na stronie internetowej : jagielska.netgallery.eu